Prowadzenie małej firmy przypomina niekiedy żeglugę po kapryśnym morzu. Czasem wody są spokojne, a sprzyjający wiatr pozwala posuwać się naprzód. Innym razem niebo zasnuwa się chmurami, a fale stają się groźne. Kryzys – czy to nagły, czy wiszący w powietrzu od miesięcy – jest nieodłączną częścią tej podróży. Nie chodzi o to, by go uniknąć za wszelką cenę, bo to nierealne. Klucz leży w tym, jak się na niego przygotujesz i jak na niego zareagujesz.
Gdy grunt się chwieje pod nogami
Pierwszym sygnałem bywa często wewnętrzny niepokój. Coś jest nie tak. Może płynność finansowa staje się napięta, a może klienci zaczynają się odwracać. Zamiast wpadać w panikę, potraktuj ten niepokój jako system wczesnego ostrzegania. Najgorsze, co możesz zrobić, to udawać, że problem nie istnieje. Kryzysy mają to do siebie, że im dłużej je ignorujesz, tym bardziej rosną, podsycane twoją bezczynnością. Czytaj dalej „Jak radzić sobie z kryzysami w małym biznesie?”